czwartek, 15 października 2015

"Szał"u dostałam po pierwszym myciu!

Moje ciemne, grube, gęste włosy 25 wrzesnia miały przejść niesamowitą zmianę. Miłam zostac blondynką, a zostałam rudo-rózowa. Fryzjer zapewniał mnie że moje włosy są białe.Pfff nie raz widziałam schodzący różowy toner z białych włosów i tak on nie wyglądał!

Od początku. Pani fryzjerka nałożyła mi na długośc dekoloryzator z 12% wodą utlanioną i olaplexem (w co wątpie) i trzymała go mi na włosach...2 godziny. Po 1 godzinie fryzjer (tak Pan fryzjer) nałożył mi dekoloryzator  z olaplexem (one more time wątpie) na reszte włosów...szczypało...jak cholera.
Włosy były jasne. Widziałam to przez farbe, która jeszcze leżała na mojej głowie ale nie były białe tak jak Pan Piotrek mnie zapewniał. Pózniej zmył dekoloryzator i nałożył srebrnobiałą( nie widziałam tego koloru na oczy więc to tylko zeznania pana fryzjera) farbę i dodał do niej "kropelke" różu. Według mnie ta kropelka to łyżka! Moje włosy były wprost filoletowe! Przyznam szczerze ze nie tego oczekiwałam ale akceptowałam. Do pierwszego mycia gdy kolor spłyną doszczętnie i moim oczom ukazała się żółć a raczej złoto i spalone końcówki.

Przecież płaciłam za olaplex, za niesamowity produkt który zabezpiecza a czasem i regeneruje włosy a ja mam na głowie siano!

Umyłam je raz, stan włosów- gorzej.
Umyłam kolejny- jeszcze gorzej.
Szczerze mówiąc płakałam. Nienawidzę miec zniszczonych włosów dlatego dbam o nie ze zdwojoną siła i nawet gdy były całkowicie zdrowe. Teraz jestem załamana.

Moja reklamacja nie została przyjęta. Spotkałam się z jakimiś pomówieniami jakbym była tam 4 raz i miała na głowie robione ombre (!). Kiedy dałam managerowi salonu reklamacje na piśmie, zaczął szaleć i wykrzykiwać że to co mam na głowie sama sobie zrobiłam (!!). Gdy ze łzami w oczach opuszczałam to miejsce fryzjer poszedł za mną i zaczął tłumaczyć że wszystko jest dobrze zrobione i zadzwoni do mnie po pracy zeby porozmawiać o tej sprawie. Zadzwonił i obiecał poprawę cięcia. Miał zadzwonić ponownie w kolejny dzien by umówic termin ponieważ włosy musiałam mieć poprawione do piątku. Telefonu się nie doczekałam!

Co więcej Pan  fryzjer przedstawia się jako Rzecznik Praw Konsumenta (!!!)

Gdy znajoma fryzjerka to zobaczyła postanowiła uratować mi włosy ale nie bez strat. Tak oto moje boki zostały skrócone o 10cm ponieważ były tak zniszczone. Włosy (znów) rozjaśnione i pofarbowane. Szczerze ich kondycja jest 100razy lepsza niż po wizycie w "szał". Teraz czeka mnie dobre pół roku ponownego zapuszczania. Jako że moje włosy sa bardzo grube i gęste więc terazniejsza fryzura bez prostownicy się nie obejdzie:/


Mam zamiar je na razie myć i związywać w koczka. Okazjonalnie prostować :)
Wiem jedno, do ciemnego brązu już nie wrócę. Za dużo wydałam, pieniędzy i nerwów na to żeby mieć blond.

"Szał" odradzam każdemu kto ma choć troszeczkę problematyczne włosy- grube, cieńkie, kręcone, puszące się. To zdecydowanie nie miejsce dla was!

2 komentarze:

  1. To aż przykre, co Ci zrobili. Ale prawda jest taka, że fryzjera trzeba pilnować. Sama jestem z GW i jeżeli chcesz, to podpytam co jeszcze można zrobić i czy jakieś odszkodowanie możesz dostać. A co do adresu - powinnaś to jeszcze opisać na piekielnych - dużo ludzi i przedsiębiorców to czyta, więc nie tylko ustrzeżesz innych a może nawet i ten cały rzecznik konsumenta coś zrobi. :D

    Mam nadzieję, że wszystko się jakoś rozwiąże! :)

    Pozdrawiam,
    Blanda OC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli byś mogła to byłabym wdzięczna. Ja w Gw juz bardziej bywam niż jestem ale przez tą wpadkę musze sobie odpuścić kilka rzeczy, więc możemy sie nawet spotkac ! Oczywiście opisze na piekielnych :)

      Usuń